• Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Historia" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Stosunki Międzynarodowe" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Archeologia" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Media i Cywilizacja" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Studia nad Wojną i Wojskowością" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

Wywiad z prof. A. Makowskim - Kurier Szczeciński

Kurier Szczeciński, 25.11.2008, linka
 

Historia zna się na przyszłości

 
Rozmowa z prof. Adamem Makowskim, dyrektorem Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Szczecińskiego

- W październiku wystartowaliście z nowym kierunkiem studiów – archeologią. W dobie budowania nowy dróg jest to chyba strzał w dziesiątkę?

- Przyczyn utworzenia archeologii było kilka, a jedną z nich, faktycznie - potrzeba rynkowa. Inwestycje infrastrukturalne potrzebują bowiem zabezpieczenia archeologicznego. Z racji tego, że nasz region jest nieco zapóźniony cywilizacyjnie, spodziewany się, że tempo przyśpieszenia będzie u nas większe. Potrzebujemy również archeologów z racji tego, że Pomorze Zachodnie stanowi kapitalny teren badawczy. Żyjemy na obszarze wielokulturowym. Niemniej ważne było posiadanie w naszym Instytucie znakomitej grupy archeologów kierowanej przez prof. Mariana Rębkowskiego, człowieka z niesamowitą pasją, którą zaraża wszystkich wokół.

- A jakim zainteresowaniem cieszył się kierunek wśród maturzystów?

- Nabór na pierwszy rok studiów mieliśmy bardzo dobry. Co więcej, wykładowcy dziś chwalą studentów archeologii. Liczymy, że uda nam się zbudować elitarny kierunek.

Archeologia mocno wplata się w plany, jakie mamy w Instytucie. Świat zewnętrzny ostatnio zmieniał się szybciej niż Uniwersytet. Z pewnym opóźnieniem dorastaliśmy do potrzeb młodych ludzi. Dziś chcemy odejść od wizerunku historii postrzeganej przez pryzmat dostojnego naukowca, który bada zamierzchłe, ale tylko dla specjalistów interesujące dzieje.

- Jaki zatem ma być wasz nowy wizerunek?

- Chcemy, żeby humanistyka przygotowywała ludzi do aktualnego i przyszłego życia, by dawała im instrumenty do zrozumienia tego, co się dzieje we współczesnym świecie. Chcemy, by historia pozwalała naszym absolwentom odpowiedzieć nie tylko na pytanie, jak wyglądał świat 100 lat temu, ale także, jak może wyglądać za kolejnych 100.

Staramy się dać naszym studentom wiedzę praktyczną. Przygotowujemy ich do pracy w samorządzie i administracji, w placówkach naukowych i badawczych, w instytucjach unijnych i w gospodarce, w oświacie, kulturze, polityce i służbie społecznej.

Chcemy, żeby umieli pracować z wizją przyszłości, z co najmniej kilkunastoletnią perspektywą. Jeśli dziś rozmawiamy np. o reformie systemu emerytalnego, to trudno dyskutować, nie wiedząc, w jakich warunkach system ten był budowany, jakie było wówczas społeczeństwo, a w związku z tym - jakie istniały potrzeby i możliwości.

- Czyli dziś absolwent historii już niekoniecznie trafia do szkoły?

- Aktualnie historyk-nauczyciel to zaledwie margines naszego zawodu. Za dwa tygodnie będziemy mieli w instytucie konferencję na temat kondycji zawodu historyka. Dokonamy zderzenia historyków pracujących na uczelni, w szkołach, IPN-ie, a także historyków z polityki, administracji, a nawet z biznesu, takich którzy bardzo dobrze zarabiają na historii.

- A co z budowaniem tożsamości regionu?

- Z całą pewnością czujemy, że jest to nasza odpowiedzialność. Dziś i na przyszłość potrzebujemy budowania dumy z tego, że żyjemy na Pomorzu Zachodnim. Okres PRL-u mamy już za sobą. Na szczęście zagrożenie niepodległości czy integralności państwa nie jest naszym udziałem.

Mamy poczucie, że możemy mieszkać tu i poszukiwać własnego dziedzictwa: polskiego, słowiańskiego, ale także odwoływać się do niemieckiego i regionalnego, czyli pomorskiego.

Dużym wyzwaniem jest odbudowa powszechnej pamięci o historii najnowszej. Niestety, Szczecin na razie przegrywa pamięć o historii lat powojennych, szczególnie 70. i 80. XX w. O tym, że odbudowaliśmy i połączyliśmy z Polską nasz region, ale też o tym, że tu dokonaliśmy wielkich rzeczy w odzyskiwaniu Polski dla Polaków. Bo bez żadnych kompleksów wobec innych ośrodków możemy spojrzeć na dorobek lat 1970 i 1971, 1980 czy 1988. Przypominanie o tym jest naszym obowiązkiem.

- Historią najnowszą zajmuje się także Instytut Pamięci Narodowej…

- Myśląc o IPN, mam mieszane uczucia. Z jednej strony doceniam ogrom jego wysiłku w upowszechnianiu wiedzy, do której niedawno nie mieliśmy jeszcze dostępu.

Głównie dzięki historykom z IPN poznajemy „ciemną stronę” PRL. Jako zarzut mogę postawić pewną jednostronność bazy źródłowej, która widoczna jest w części publikacji.

Nie można pisać o niektórych aspektach PRL bez źródeł IPN, ale nie można też pisać o niej wyłącznie na podstawie tych dokumentów. Szkoda też, że niepotrzebnie wytworzył się podział na dwie kategorie historyków – z IPN i spoza IPN-u.

- I tak już zostanie?

- Mam nadzieję, że nie. W Szczecinie oba środowiska starają się współpracować. Pracownicy IPN doktoraty robią u nas, w Instytucie. Organizujemy też wspólne konferencje naukowe. Sądzę, że sprawy idą w kierunku normalności. Część pracowników IPN ma też świadomość, że do budowy warsztatu historycznego potrzebne jest wielkie doświadczenie, którego nie można mieć jeszcze mając lat 30-40. Warsztat historyczny jest budowany latami. Wielką moją zazdrość natomiast budzi ogromny potencjał organizacyjny i finansowy naszych kolegów. IPN i uczelnia to, pod tym względem, dwa różne światy.

- Wracając do instytutu historii, w jakim kierunku idą wasze prace badawcze?

- Mamy doskonałych naukowców. Znamy się na tematyce niemieckiej – badania w tym zakresie prowadzą m.in. profesorowie Radosław Gaziński i Zygmunt Szultka. Wiekiem XIX i XX zajmują się profesorowie Edward Włodarczyk, Włodzimierz Stępiński, Janusz Faryś i Adam Wątor. Nikomu nie trzeba przedstawiać profesorów Jana Piskorskiego czy Tadeusza Białeckiego. Mamy również znawców tematyki wschodniej, wymienię tu prof. Andrzeja Furiera. Doskonale rozwijają się obszary badań starożytnych i średniowiecznych. Dzięki obecności prof. Zdzisława Chmielewskiego, naszego posła do Parlamentu Europejskiego, podejmujemy wiele tematów unijnych.

- A jak układa się wasza współpraca z władzami Szczecina i regionu?

- Powiem tak: rodzi się. Będę chciał przekonywać władze miasta od odejścia od myślenia o historii najnowszej wyłącznie w kategoriach IPN-u. Mamy kilka pomysłów, które w moim przekonaniu warto wspólnie zrealizować. Chciałbym także, żeby nasi studenci mogli odbywać praktyki w szczecińskim magistracie, bo miasto potrzebuje historycznego spojrzenia na wiele spraw i entuzjazmu młodych ludzi. Niedawno rozpoczęliśmy współpracę z urzędem marszałkowskim i sejmikiem wojewódzkim.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Magdalena SZCZEPKOWSKA