• Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Historia" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Stosunki Międzynarodowe" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Archeologia" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Media i Cywilizacja" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Studia nad Wojną i Wojskowością" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

Pierwszy numer Scriptora

Z wielką radością należy powitać pojawienie się pierwszego od wielu lat numeru Scriptora, który ukazał się dzięki pracy i uporowi trójki ludzi: Jarosławowi Bojarowi, Żanecie Flisak i Marcinowi Wasilewskiemu. Poniżej zamieszczam krótkie omówienie, czy raczej garść (dość) krytycznych refleksji mgr Pauliny Romanowicz. Zachęcam jednocześnie innych do wypowiedzi; liczę, że dzięki nim  Redakcja pisma oraz jego naukowi opiekunowie w przyszłości będą mogli stworzyć jeszcze lepszy periodyk.

R. Skrycki

***

Scriptor „Nowy”, nr 1:2010, red. J. Bojar, Ż. Flisak, M. Wasilewski, ss. 152.

 

W ostatnich dniach marca 2010 r. światło dzienne ujrzał pierwszy numer Periodyku Kół Naukowych IHiSM Scriptor „Nowy”. Redakcją czasopisma, nawiązującego nazwą do wydawanego niegdyś przez Koło Naukowe Młodych Historyków Akademickiego Biuletynu Historycznego „Scriptor”, zajęli się Jarosław Bojar, Żaneta Flisak i Marcin Wasilewski. Numer w całości został sfinansowany ze środków Uniwersytetu Szczecińskiego.

W Scriptorze „Nowym” znalazło się czternaście artykułów, poprzedzonych wstępnym „Słowem o Scriptorze” napisanym przez dr. dr. Eryka Krasuckiego i Tomasza Sikorskiego – opiekunów naukowych przedsięwzięcia, którzy podzielili się swoimi wspomnieniami dotyczącymi okoliczności powstania „Scriptora”. Jest to krótki, aczkolwiek pouczający tekst o pasji do historii, w wyniku której zrodził się pomysł stworzenia pisma, o trudnych jego początkach, żmudnej pracy oraz o nadziejach, jakie niesie ze sobą jego reaktywacja.

Część zasadniczą czasopisma stanowią artykuły autorstwa studentów IHiSM oraz jeden napisany przez studenta Uniwersytetu Gdańskiego. Zawartość periodyku podzielona została na kilka działów: Starożytność (jeden artykuł), Wiek XIX-XX (jeden artykuł), Wiek XX (siedem artykułów), Archiwistyka (dwa artykuły), Stosunki Międzynarodowe (dwa artykuły) i Varia. Pierwsze, co rzuca się w oczy to nierównomierne rozłożenie artykułów w poszczególnych działach, co jednak trudno uczynić zarzutem. Spojrzenie na spis treści wprawia już jednak w konsternację. Po pierwsze, skąd pomysł, że dział Wiek XX  jest czymś odrębnym od działu Wiek XIX-XX? Tego bardzo dziwnego podziału nie jest w stanie uzasadnić jeden artykuł zamieszczony w dziale Wiek XIX-XX, który traktuje o wydarzeniach, które miały miejsce w… wieku XX. Mam pewne przypuszczenia co do intencji Redakcji, nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że kogoś zawiodła tu logika.

Mogłoby się wydawać, że sześcioletnia przerwa pomiędzy ostatnim Scriptorem a Scriptorem „Nowym” zaowocuje wieloma cennymi artykułami, gromadzonymi przez ten czas. Nic bardziej mylnego. W tym miejscu pozwolę sobie nie analizować treści poszczególnych prac, gdyż wobec ilości uwag niemal każdej należałoby poświęcić osobną recenzję. Ograniczę się jedynie do generalnego spostrzeżenia, że całość czasopisma jest bardzo nierówna pod względem jakości. Znajdują się tu zarówno prace ciekawe i naprawdę odkrywcze, jak i takie, które zdecydowanie nie spełniają wymogów zwykłej pracy zaliczeniowej – z artykułów niektórych autorów bije naiwność, bezkrytyczne podejście do wyczytanych hipotez, nie mówiąc już o brakach warsztatowych, rażącym wręcz stylistycznym chaosie czy językowej nieporadności. Dwa ostatnie uchybienia dotyczą niestety również części tych lepszych prac. Jest to tym bardziej porażające, że większość to artykuły przed- lub pokonferencyjne, albo fragmenty prac magisterskich. Jakkolwiek treść całego czasopisma zdaje się nie odstawać zbytnio od klimatu obrad na studenckich konferencjach, gdzie poziom merytoryczny poszczególnych referatów jest bardzo zróżnicowany, to o ile tam pewne stylistyczne czy językowe „niedoróbki” uchodzą płazem, to w tekście pisanym wręcz rzucają się w oczy i nie dają skupić na meritum. Tak jest niestety w części prac zamieszczonych w Scriptorze „Nowym”.

Niestety również na poziomie edytorskim mam mnóstwo zastrzeżeń, z których najważniejsze to ogromne ilości literówek, źle złamany tekst w stopce redakcyjnej i w niektórych fragmentach artykułów, absolutnie źle graficznie i estetycznie wykonana strona tytułowa (czy nie można było zmienić lub na nowo opracować graficznie starego logo?) – znów większości tych błędów udałoby się uniknąć, gdyby było więcej czasu lub zwyczajnie – więcej pracy… A tak niestety, pomimo dość eleganckiej okładki, całość wygląda niezbyt profesjonalnie.

Tym, czego mi osobiście najbardziej zabrakło, to choćby kilka słów od Redakcji, która wyjaśniłaby swoje pobudki. Dlaczego Scriptor „Nowy”? Co w nim, oprócz Redakcji i autorów będzie nowego? Do kogo czasopismo jest adresowane? W jakim celu jest wydawane? Jakie Redakcja stawia sobie zadania do wykonania? Jakie są założenia tworzenia „papierowego” czasopisma w czasach, kiedy dużo łatwiej, oszczędniej i lepiej można wykonać czasopismo internetowe? Jaki jest sens wydawania periodyku w ilości, która ledwo pokrywa zapotrzebowanie na egzemplarze dla autorów i obowiązkowe dla bibliotek? Czy chodzi o snobizm, o prestiż, czy może o jakąś ideę? Niestety, Redakcja nie zechciała podzielić się z nami wiedzą na ten temat. A szkoda, bo być może udałoby się uniknąć co najmniej kilku nieporozumień oraz zawczasu odeprzeć kilka zarzutów.

Żeby była jasność – nie jest moim celem nikogo do niczego zniechęcać. Uważam, że podjęta inicjatywa jest tym cenniejsza, że udało się ją doprowadzić do finału i zapowiadane są kolejne numery czasopisma. Pragnę jedynie zwrócić uwagę kolegów, którzy podjęli się zadania reaktywowania czasopisma naukowego, na to, co najwyraźniej umknęło ich uwadze – na meritum: oprócz dobrych chęci do zrealizowania jakiegokolwiek projektu potrzebny jest potencjał i zwyczajna ciężka praca. Potencjałem w tym przypadku winny być artykuły o poziomie przynajmniej spełniającym wymagania pracy zaliczeniowej. Ciężka praca (a raczej jej brak) przekłada się na ilość literówek, niedoróbek, błędów w składzie tekstu – czyli na jakość edytorską tego, co dajemy do rąk czytelnikowi. Mam wrażenie, że obu tych rzeczy w nowym periodyku zabrakło, a górę niestety wziął pośpiech. Efekt jest taki, że czasopismo, które mogło wypłynąć z naszego „podwórka” na fali zbliżającego się XVIII Ogólnopolskiego Zjazdu Historyków Studentów, jest tak słabe, że naprawdę nie ma czym się chwalić.

 

Mgr Paulina Romanowicz