• Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Historia" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Stosunki Międzynarodowe" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Archeologia" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Media i Cywilizacja" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

  • Zobacz więcej

    Studia na kierunku "Studia nad Wojną i Wojskowością" w Instytucie Historii i Stosunków Międzynarodowych

Debata "Jak pisać historię najnowszą?" - 7.V.2009

            Historia najnowsza wzbudza w dzisiejszych czasach wiele emocji. Stała się narzędziem walki politycznej – a co za tym idzie niezwykle medialnym tematem. Nie ma dnia, kiedy w gazecie lub telewizji nie pojawiłaby się jakaś wzmianka o wydarzeniach z ostatnich pięćdziesięciu lat. Z powodu całego tego szumu, pojawia się wiele prac, bardzo często mających niewiele wspólnego z rzetelnymi badaniami historycznymi, a będącymi zwykłymi próbami wybicia się i zbudowania pozycji w ramach starej zasady: „nie ważne co o tobie mówią, byleby mówili”. Z tego też powodu jakże ważkie jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie: „Jak pisać o historii najnowszej?”.

            Celem uzyskania odpowiedzi na to pytanie odbyła się dnia 7 maja 2009 roku debata, zorganizowana przez  Akademicki Klubu Wymiany Myśli w Sali Rady Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Szczecińskiego. W odnalezieniu odpowiedzi pomóc mieli zaproszeni goście: dr Marcin Stefaniak – dyrektor szczecińskiego oddziału IPN oraz absolwent naszego Instytutu, dr Sebastian Ligarski – naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Szczecinie, a zarazem autor książki „W zwierciadle ogłoszeń drobnych. Życie codzienne na Śląsku w latach 1945–1949”, a także pracownicy naszego Instytutu: dr Tomasz Ślepowroński – wicedyrektor Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych US, autor książki „Polska i wschodnioniemiecka historiografia Pomorza Zachodniego (1945-1970). Instytucje - Koncepcje – Badania” oraz dr Tomasz Sikorski – adiunkt naszego Instytutu.

O godzinie 10:00 zebraliśmy się w Sali Rady Wydziału – studenci stawili się tłumnie, mniej tłumnie pracownicy Instytutu a także patronackie szkoły. Po krótkim wstępie, wygłoszonym przez dyrektora Instytutu Historii i Stosunków Międzynarodowych US – profesora Adama Makowskiego, rozpoczęła się właściwa debata. Pierwsze pytanie, jakie organizatorzy zadali zaproszonym gościom, dotyczyło ostatnio mocno dyskutowanego wydarzenia, jakim były obrady Okrągłego Stołu; czy było to w istocie ważne wydarzenie, i jak winno się je oceniać? O ile większość zaproszonych gości zgodziła się. że obrady te były bardzo ważnym wydarzeniem w powojennej historii Polski, bez zapatrywania się na dzisiejszą debatę polityczną, o tyle jeden z zaproszonych gości – dr Stefaniak – wyraził inne zdanie. W jego oczach, znacznie ważniejsze były wybory czerwcowe (4.06.1989), do których właśnie obrady przy Okrągłym Stole doprowadziły. W swojej wypowiedzi odwołał się do swoich wspomnień – i odczuć jakie wtedy miał.

Następnie padło pytanie o to, z jakich źródeł należy korzystać podczas pisania historii najnowszej, z jakich akt oraz, przede wszystkim, którym z tych źródeł mamy okazać większe zaufanie. Podobnie tutaj wszyscy byli w miarę zgodni. Relacje naocznych świadków, dokumenty; wszystkie te rzeczy muszą być traktowane z daleko posuniętą ostrożnością. Najwięcej jednak, moim zdaniem, do tej rozmowy wniosła wypowiedź dr Ślepowrońskiego, który to podzielił się swoimi doświadczeniami z pracami nad archiwaliami co prawda nie naszymi, lecz pochodzącymi z nieistniejącej już Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Moim zdaniem istotnych – otóż jak mówił, próbując rozmawiać z bezpośrednimi uczestnikami przeszłych wydarzeń, niejednokrotnie napotykał na mur milczenia. Jak zauważył jeden z zaproszonych przedstawicieli IPNu, jest to zapewne związane z faktem, że w przypadku historii najnowszej do ludzi winniśmy zachować największą ostrożność.

Kolejne pytanie wywołało pewne poruszenie na sali, gdyż samo z siebie wywołało z cienia odniesienie do wydarzeń medialnych ostatnich miesięcy, zwłaszcza burzy jaka powstała wokół książki Pawła Zyzaka „Lech Wałęsa. Idea i Historia”. Otóż pytanie dotyczyło tego, czy przypadkiem, historyk zajmujący się historią najnowszą nie staje się czymś w rodzaju „sędziego zza biurka” oraz o moralność takiego szukania w życiorysach i „babrania się w błocie”, jak to określił dr Ślepowroński. Tutaj byliśmy świadkami przede wszystkim ostrej, acz kulturalnej wymiany zdań pomiędzy dr. Sikorskim, a dr. Stefaniakiem. Dr Sikorski stwierdził, że nie widzi sensu w niektórych działaniach IPNu, jak np. wystawie „Twarze Bezpieki”, co więcej, stwierdził, iż niektóre prace historyków zajmujących się historią współczesną są niewłaściwe z moralnego punktu widzenia.

W odpowiedzi na to dr Stefaniak stwierdził, że chodziło o potępienie oprawców i nie powinno traktować się ich jak ofiary. Dr Sikorski odpowiedział, że nie to było jego intencją – że zawsze będzie stał po stronie ofiar, ale w przypadku błędu można nawet zniszczyć człowieka, piętnując go znamieniem czynu, którego ten nigdy nie popełnił. Podkreślono wtedy, że konieczna jest niezwykła rzetelność w analizowaniu akt SB. Wtedy to dr Stefaniak przedstawił jak wyglądała rejestracja tajnego współpracownika, zwłaszcza w latach 70-tych i że trudno tu o pomyłkę – pewne problemy następują wobec tych zarejestrowanych w latach 80-tych, ale co do tych pracujących od dawna wątpliwości nie ma. Przytoczył w tym momencie kazus anonimowego współpracownika z poznanych akt, tak odrażającego w swym zachowaniu i tak wyrachowanego, że aż prowadzący go agenci SB uważali go za osobę obrzydliwą.

Po zakończeniu części poświęconej pytaniom od organizatorów, przyszedł moment na pytania zadawane z widowni. Pierwsze pytanie, jakie stamtąd padło, kontynuowało wątek moralności. Jeden ze studentów zapytał, czy w pośpiechu nie możemy skrzywdzić przypadkiem kogoś niewinnego, gdyż jako tajni współpracownicy byli również rejestrowani ludzie których złamano, i czy nie postawimy ich na równi z osobami, których czyny był moralnie naganne. Odpowiedzi na to pytanie udzielił dr Ligarski, zapewniając, że IPN robi wszystko, aby do takich sytuacji nie dochodziło. Kolejne pytanie padło z ust Dominika Kiezika, studenta III roku historii. Zapytał o rozmiar archiwów IPN, oraz jak wygląda proces zapoznawania się z nimi. Udzielił mu odpowiedzi dr Stefaniak, mówiąc, że archiwa IPN wciąż się powiększają, napływają do nich nowe materiały i są one sukcesywnie opracowywane.

Kolejne pytanie zadał Paweł Więckowski, który zapytał o korzenie współczesnych podziałów politycznych. Dr Sikorski odpowiadając na to pytanie, zauważył, że środowisko opozycyjne już w latach 80-tych nie było jednolite co do koncepcji przyszłej Polski, a co więcej, wielu już wtedy odczuwało do siebie niechęć na poziomie osobistym – a tak naprawdę łączył ich tylko wspólny wróg. Ostatnie pytanie wyszło z ust prof. Adama Makowskiego. Podkreślił on znaczenie misji edukacyjnej IPN, zadał on jednak pytanie, czy nie powoduje ono pewnego nieobiektywnego wyrobienia poglądu na przeszłe fakty i skoncentrowaniu się tylko i wyłącznie na historii politycznej z zupełnym pominięciem historii społecznej. W związku z tym pytaniem wywiązała się dłuższa rozmowa z dr Stefaniakiem, który nie zgodził się z oceną prof. Makowskiego i zauważył, że IPN nie koncentruje się tylko i wyłącznie na historii politycznej, że również bada historię społeczną, aczkolwiek w swoim ustawowo przewidzianym zakresie. Jako przykład podał tu pracę pod redakcją obecnego dr. Ligarskiego oraz dr. Roberta Klementowskiego. Ponadto zauważył, iż historią społeczną i gospodarczą zajmują się przede wszystkim ośrodki akademickie oraz że misja edukacyjna IPN jest niezwykle istotna, gdyż ratuje pewien wycinek historii przed zaniknięciem w pomroce dziejów. To pytanie zakończyło debatę, która niestety musiała zostać przerwana z przyczyn czasowych – wszyscy zaproszeni goście podkreślili jednak, że poruszono na niej wiele tematów które winny być kontynuowane. Goście uznali, że debata była jak najbardziej konieczna, a jej cele słuszne.

 

Radosław Kwaśniewski